Logo Qype Dołącz do Yelp

Qype dołączył do Yelp, aby dostarczyć Ci więcej recenzji, społeczności i firm. Przeczytaj więcej.

Edytuj

Rekomendowane recenzje

×
Twoje zaufanie jest dla nas najważniejsze,więc firmy nie mogą płacić, aby modyfikować albo usuwać ich recenzje.Dowiedz się więcej.
  • 3.0 ocena gwiazdek
    2012-09-29

    A ja mimo wszystko lubię Inflancką. Z lekkim przerażeniem przeczytałem poprzednie wpisy: brudno, pływające tampony... zgroza. Na szczęście jestem krótkowidzem i na szczęście przed wejściem na halę basenową muszę zdejmować okulary. Dzięki temu mogę korzystać z dobrodziejstw Inflanckiej bez oporów.

    Teraz już na serio - nigdy nie odniosłem wrażenia, że w szatni, albo na hali jest brudno. Inflancką znam dopiero z wersji "po remoncie". Szatnie są proste, ale funkcjonalne. Hala basenowa jest olbrzymia i rzeczywiście panuje w niej dość nieprzyjemny pogłos. Sam basen jednak nie odbiega od standardów.

    Wielkim plusem obiektu jest siłownia. Korzystając z niej można potem bezpłatnie wejść na basen. Sprzęty może nie dorównują tym znanym z siłowni znanych sieci, ale jak najbardziej nadają się do wykorzystania. Jeśli przyjdziemy poza godzinami szczytu, mamy szansę na ćwiczenia w prawdziwie kameralnej atmosferze. Sala jest podzielona na dwie części - dla tych którzy przede wszystkim chcą zrzucić trochę tłuszczyku - rowery, bieżnie i dla pakerów - sprzęty do wyciskania. Siłownię odwiedza lokalne, stałe towarzystwo - warto się z chłopakami zaprzyjaźnić.

    Lubię to miejsce za niskie ceny, miłą, bezpretensjonalną atmosferę i soki wyciskane na świeżo z pomarańczy w tutejszym barku.

  • 1.0 ocena gwiazdek
    2012-07-25

    Brud, smród i tampony w wodzie - tak w skrócie można opisać to miejsce. Według mnie to okropny wstyd, że takie miejsce nikt nie dba. Pamiętam, że na Infanckiej zaliczało się "basen" w ramach obowiązkowych zajęć z WF na Uniwersytecie Warszawskim. Zapisałam się nawet na naukę pływania i efekt był taki, że się topiłam. Nie wiem, czy tutaj można nauczyć sie pływać - ja się nauczyłam gdzie indziej.

    Poza tym smród chloru jest właściwie nie do zmycia przez całą dobę. Szatnia również śmierdzi i - oczywiście - jest brudno i to wszędzie: od szatni, po prysznice z basenem włącznie. Do ubikacji nawet nie zaglądajcie.

    Plusem tego basenu napewno jest jego lokalizacja, stosunkowo łatwo dojechać tutaj metrem i tramwajem właściwie z każdej dzielnicy, a po pływaniu można pójść odpocząć na zakupach w Arkadii. Albo może darujcie sobie ten basem i idźcie na zakupy...

  • 1.0 ocena gwiazdek
    2012-07-25

    Poszukiwania idealnego basenu w Warszawie rozpoczęłam od basenów Inflancka. Znajduje się niedaleko Wydziału Psychologii UW i tuż przy samej Arkadii, więc dałam mu szansę. Nie zaczęłam źle - zaczęłam po prostu tragicznie.

    Basen jest dosyć stary i dawno nie był odnawiany, ale to dałoby się przeżyć. Najgorsze jest jednak wrażenie, że wszystko jest najzwyczajniej w świecie brudne. Po bliższym przyjrzeniu się, dochodzimy do wniosku, że to nie tylko wrażenie, tylko smutna, obrzydliwa rzeczywistość. Do tego straszny smród stęchlizny i chloru, przerażające drzwi (śluza) prowadzące do hali basenowej. Sam basen jest duży, niby dobrze ocieplony zimą, ale mi było przerażająco zimno. Obsługa niemiła, żyjąca w swoim świecie, niczym z filmów Barei.

    Do plusów można zaliczyć lokalizację i cenę, która jest konkurencyjna w stosunku do innych warszawskich basenów. Jednak po jednej wizycie tam doskonale wiem, dlaczego jest taka, a nie inna. Nie polecam nikomu, chyba, że amatorom ekstremalnych miejsc.

  • 1.0 ocena gwiazdek
    2012-08-07

    W-f dobra rzecz. Basen raz w tygodniu absolutnie za darmo? Tego mi było trzeba.

    Gdy dowiedziałam się, że chodzi o inflancką wróciły wspomnienia przymusowych zajęć z początków podstawówki - okratowane, pomalowane olejną farbą boksy, psujące się prysznice, zapomniane klapki, ciemne zimne korytarze prowadzące do jeszcze bardziej ponurej hali z torami, a potem jeszcze raz psujące się prysznice i ferworyczne suszenie włosów. No nic, pomyślałam - przez tak długi czas na pewno musiało dużo się zmienić. Szczerze mówiąc i tak i nie.  

    Szatnia przeszła metamorfozę, pewnie już parę dobrych lat temu, ale docenić może to tylko ten, kto widział stan sprzed 10 lat. Przynajmniej są szafki i suszarki (wyczyn, prawda?), a "nowa" terakota w łazienkach i korytarzach gładziusieńka do tego stopnia, że pozwala przebyć całą drogę krokiem ślizgowym (bardzo często niekontrolowanym) Sama hala - dokładnie taka jak ją zapamiętałam - mroczna i niosąca potworny pogłos.

    W godzinie szczytu (czyli wtedy kiedy mam szansę przyjść tu na w-f) tory zapchane. Doprawdy nie wiem co ludzi tu może przyciągać - cena? Bliskie sąsiedztwo? Bo chyba nie te wnętrza, które pobudzają wyobraźnię wyłącznie do wizualizacji grzyba i wszystkich "pobasenowych chorób".

  • 1.0 ocena gwiazdek
    2012-07-25
    Pierwsza recenzja

    Jeden z najokropniejszych basenów, jakie znam. Choć rozmiary jego są słuszne, a przypadkowe trącanie się lub wpadanie na siebie na torze raczej tu nie zagraża, trudno polubić to miejsce, chyba, że ma się do niego jakiś sentyment. A można, bo historia ośrodka sportowego sięga lat 60., i zapewne wielu warszawiaków przeżyło tu kiedyś miłe chwile. Niestety, odnoszę wrażenie, że od tamtego czasu niewiele się zmieniło, a stoję na stanowisku, że basen z racji swojej specyfiki raz na jakiś czas wymaga generalnego remontu, choćby z troski o zdrowie korzystających.

    "Inflancka" skutecznie odstrasza mnie zapachem stęchlizny w szatniach i korytarzykach - zarówno tych basenowych, jak i w budyneczku sauny obok. Sama sauna była dla mnie przykrym doświadczeniem, a jedynym, co mnie ucieszyło, był widok masy starszych osób z niej korzystających (to nie zdarza się często - jesteśmy w końcu przyzwyczajeni do widoku starszych w kolejkach do lekarza, a nie do profilaktycznie dbających o swoje zdrowie w ośrodkach sportowych).

    Obrotowe drzwi prowadzące do hali basenowej to już osobny temat, a wrażenia z momentu zaklinowania się w nich są wliczone w cenę biletu. Zdarzyło mi się to raz w zimie, gdy przechodziłam w ręczniku z sauny na basen (sauna mieści się w osobnym budynku i trzeba przejść przez podwórko). Przemarzłam do szpiku kości, próbując popchnąć drzwi do przodu.  

    Nie polecam - lepiej dołożyć drogi i podjechać na któryś z basenów na bliskiej Woli, niż denerwować się na Inflanckiej.

  • 1.0 ocena gwiazdek
    2012-08-13

    Czerwcowe upały mącą w głowie. Gdy na dworze parno, a słupek rtęci wskazuje więcej niż 30 stopni zwykle myśli się o ochłodzeniu. Sposobów jest kilka - dla leniwych oczywiście lody, dla aktywnych basen. Jako że zwykle chodziłem na Warszawiankę albo do Centrum Sportu i Rekreacji UW na Banacha, które pewnie byłby zatłoczone, postanowiłem eksplorować nowe rejony i poszukać nowej lokacji. Miesiąc się kończył, więc finansowo nie stałem zbyt dobrze. Postanowiłem pójść po najmniejszej linii oporu w myśl zasady tanio = dobrze. Niestety to dość naciągana zasada. Nie polecam.
    Tak trafiłem na Baseny Inflancka. Cena rewelacyjna - 12 złotych za cały dzień, lepiej być nie mogło. I tu się kończą plusy. W środku czeka na nas widmo nieremontowanych od dawna wnętrz i wszechobecny, duszący zapach chloru. Zapuszczone szatnie też nie zachęcają do pływania. Nie zauważyłem wspomnianych przez koleżanki zanieczyszczeń wody, ale nie byłbym zdziwiony gdyby coś nagle wypłynęło na powierzchnię.
    Tłoczno było, ale o to nie mam pretensji. Najgorzej skończył mój towarzysz w niedoli. Do domu wrócił z "nowym kumplem", który jego stopy upatrzył sobie jako dogodne lokum. Nie było to zbyt przyjemne towarzystwo i dość uciążliwe w leczeniu.  Tak więc postanowiłem, że moja stopa na Inflanckiej już nie postanie.

    • Użytkownik Qype subb…
    • Warszawa
    • 1 znajomy
    • 48 recenzji
    4.0 ocena gwiazdek
    2009-03-10

    Miejsca spokojnego poszukujesz?
    Masz małe dzieci i chcesz nauczyć je pływac? A może boisz sie ćwiczeń na siłowni? jeśli chociaż na jedno z pytań odpowiedziałeś TAK, to jest dokładnie miejsce którego szukasz.2 baseny kryte: jeden głeboki o 50 metrowej długości, drugi specjalnie z myślą o dzieciach z maleńką zjeżdżalnią dla podopiecznych.
    przy wejściu jest jacuzzi.
    Najlepsze jest mimo wszystko to,że kupując bilet na godzinę wcale nie musisz być tam tylko godzinę;D :)

    Dla amatorów aqua fitnessu zajęcia z młodym trenerem/trenerką w kilkunasto osobowej grupie. Bez żadnych narzekań i wyśmiewania wszyscy ćwiczą;)

    • Użytkownik Qype MadziK…
    • Warszawa
    • 13 znajomych
    • 30 recenzji
    4.0 ocena gwiazdek
    2009-10-06

    Kiedyś chodziłam na Basen Inflancka w ramach w-f i wówczas był chyba jeszcze przed remontem. Generalnie był okay, ponieważ było tam wszystko co potrzeba-woda, kilka torów, prysznic, szatnia :D Ale wrażenie wielkiego na mnie nie zrobił. Pamiętam też, że oprócz basenów, były też inne atrakcje wodno-sportowe, z których nie miałam okazji skorzystać. Ale to wrażenia sprzed remontu... aktualnie sporo moich znajomych chodzi na Inflancką i jest bardzo zadowolona.

    • Użytkownik Qype mon91k…
    • Warszawa
    • 2 znajomych
    • 42 recenzje
    5.0 ocena gwiazdek
    2009-04-01

    Basen przy ul. Inflanckiej zdecydwanie jest moim ulubionym. Jest to basen kryty z dużą zjeżdżalnią, jacuzzi, kaskadami wodnymi. Można wykupić karnety na naukę pływania i aqua-aerobik. Podczas wakacji dostępna jest także pływalnia letnia - to raj dla całej rodziny! Są tam brodziki, zjeżdżalnia, kaskady, plac zabaw, boisko, kort tenisowy i naprawdę dużo miejsca do opalania. Można wypożyczyć sprzęt sportowy. Oczywiście są toalety i prysznice, szatnia bezpłatna. Czasem odbywają się darmowe zajęcia rekreacyjne dla dzieci. Bilet ulgowy na całodniowe letnie szaleństwa kosztuje 10 zł, normalny 15zł.

    • Użytkownik Qype viki22…
    • Warszawa
    • 0 znajomych
    • 5 recenzji
    2.0 ocena gwiazdek
    2010-11-24

    Byłam na basenie jakiś tydzień temu, dla mnie osobiście to żenada... żeby w Warszawie był taki basen( pełno włosów wala sie po podłodzie w szatni, pod prysznicem, wszystko jest za puszczone, bródne a co najgorsze przychodzą tam same "starsze" osoby które wogóle nie czują skrępowania by sie myć nago np przy dzieciach które są w tym czasie z rodzicami po prostu baba zdjęla kostium i myla sie wypinajac sie tylkiem w ta i tamta i to juz nie pierwszy raz widze takie rzeczy na inflanckiej. Umyć sie trzeba po basenie, to fakt ale czemu tam nie ma nawet zasłonek?? Dla mnie masakra... plus basenu jest tylko taki , ze ma zjeżdzalnie dla dzieci która w sumie od spodu jest cala w rdzy... nie polecam.

1 strona z 1