Logo Qype Dołącz do Yelp

Qype dołączył do Yelp, aby dostarczyć Ci więcej recenzji, społeczności i firm. Przeczytaj więcej.

Mapa
Edytuj

Rekomendowane recenzje

Twoje zaufanie jest dla nas najważniejsze, więc firmy nie mogą płacić, aby modyfikować albo usuwać swoje recenzje. Dowiedz się więcej.
  • 3.0 ocena gwiazdek
    2013-12-14

    Miałam wczoraj okazję być w Glamie - w klubie, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam i gdyby nie to, że zostałam tam zaprowadzona to nigdy pewnie sama bym nie trafiła.

    Sam pomysł podoba mi się oczywiście, i to bardzo. I widać, że Glam cieszy się sporą popularnością i to wśród różnych ludzi, nie tylko osób ze środowiska HBTQ. Ceny są warszawskie ale widziałam gorsze. Moje największe ale to muzyka - nie lubię takiej muzyki, była taka.. Nie wiem, klubowa :P Zdecydowanie wolę tańczyć do legendarnych piosenek z lat 60, 70 i 80!
    Tłumy były dzikie i trudno było się gdziekolwiek przecisnąć. Ale sporym plusem jest to, że każdy jest miły i można przyjść w jakiejkolwiek konstelacji towarzyskiej - nikt problemów robić nie będzie.

    Innym sporym plusem jest fakt, że można palić w pomieszczeniu, gdzie jest bar.
    Kolejna dobra imprezowania na nocnej mapie towarzyskiej Warszawy!

  • 1.0 ocena gwiazdek
    2014-08-30

    Nie przepadam za gejowskimi klubami w ogóle. Jak tam trafiam, to raczej przypadkiem i po sporej dawce alkoholu... Nie będę się wyzłośliwiał na atmosferę, ludzi czy muzykę. Te miejsca tak mają i już. Natomiast trochę o poziomie obsługi i alkoholach....

    Nie wiem czy to norma, ale energetyki w clubach chyba jednak powinny być... a tu, piątek wieczorem i bez szans. Zamówienie drinka bardziej skomplikowanego niż wódka z colą przyprawia "barmana" o zawrót głowy. Piszę "barmana" bo mam wrażenie, że ci ludzie są zatrudnieni po to, żeby wyglądać, a nie lać wódkę. Zamówienie wymyślnego przecież drinka: wódka + martini + sprite to już prawdziwy chalnge! Na prawdę mam wrażenie, że leją tam tylko wódkę z colą i piwo, bo jeszcze większy problem stanowiło obliczenie ceny. I tu zaskoczenie jeszcze większe: na jednym barze kosztuje 25, a na drugim 32... właściwie chyba nie kosztuje stałej ceny, bo za każdym razem twarz barmana mówiła raczej: "ene due rabe... co tu wymyślić za cenę?". O 3 na jednym barze już podobno nie było wódki... czystej... bo uwaga... Żubrówka Biała to nie czysta wódka przecież :) Wiśniówka, podobnie jak sok bananowy i wspomniane energetyki to w Glamie towary deficytowe... Za to zrobienie drinka w shocie dla ludzi zza baru, to już więcej niż akrobacja.

    Nie spodziewałem się udanej imprezy kiedy tam wchodziłem. Znam te miejsca i wiem, że raczej mi się tam nie podoba... ale tak złego baru nie widziałem nawet w najbardziej parszywych gejowniach... Nie polecam, odradzam... chyba, że ktoś lubi całą noc bujać się przy piwie.

  • 3.0 ocena gwiazdek
    2012-07-23

    W Glamie byłam raz przy okazji robienia artykułu o klubach lesbijskich w Warszawie. Tamtego wieczora klub był (jeszcze) pusty, ciemny, oświetlony jedynie kolorowymi barowymi lampkami i podświetlanymi stolikami. Pamiętam, że pomyślałam sobie wtedy - tak, to takie gejowsko-hetero, posh-misz-masz. I chyba taki właśnie jest Glam. Wyrafinowany, ale zniszczony. Uwielbiany, choć znienawidzony. Klub kultowy w "branży".

    Dobry Glam to ten, który zaprasza najlepszych DJ'ów, najbardziej pożądanych celebrytów (np. Zombie Boy) i organizuje świetne imprezy, na które ludzie - homo, bi, hetero - walą drzwiami i oknami. To Glam, w którym ludzie tańczą na stołach, a do domu wracają nad ranem z niesamowitymi wspomnieniami.

    Zły Glam to ten, w którym wybijają toalety, alkohol jest drogi, wszyscy palą wszędzie, lesbijki urządzają swoje lesbo-dramaty, a z głośników gra kiczowate disko.

    Wysłuchałam mnóstwo opinii o tym klubie od byłych i obecnych bywalców. Mój zupełnie subiektywny wniosek jest taki - miejsce z potencjałem, wątpliwie wykorzystanym. Wybierany najczęściej w środowisku LGBT ze względu na brak klubowej alternatywy przyjaznej bi-les-gej-trans.

  • 3.0 ocena gwiazdek
    2012-07-23

    Przy tejże wizycie mieliśmy problemy z szatnią - my czyli ja wraz z około tuzinem przypadkowych ludzi czekaliśmy dobre 15 minut aż szatnia (czy raczej schowek na miotły) się magicznie powiększy. A że wtedy była zima, to każdy miał kurtki, płaszcze i inne palta.
    W końcu odpuściłem, poszedłem zamówić piwo i udać się na koncert. Ceny w granicach normy klubowej Warszawy (10+ PLN).
    Bardzo podobała mi się 'scena', a raczej półokrągły podest na którym Wokalistka tańczyła, otoczona dookoła szalejącym tłumem. Świetne wrażenia. Nagłośnienie równie dobre.
    Nieco gorzej z wentylacją. Pod koniec koncertu było dość duszno, a po nim samym miała trwać jeszcze zwyczajna impreza z DJem. Nie wiem jakie były dalsze losy klimatyczne, gdyż zaraz po koncercie opuściłem lokal.

    Sam nie interesuje się tematyką takich klubów, ale był OK. Po prostu. Bez wystrzałów, ale i bez klapy.

  • 3.0 ocena gwiazdek
    2012-09-03

    A więc Glam. Glam nazywa się klubem heterofriendly. Znajduje się przy Żurawiej 22 i dla niektórych klubowiczów to stały adres cotygodniowych imprez. Ciężko znaleźć to miejsce, bo jest z zewnątrz słabo oznaczone, ale nieważne. Dla chcącego nic trudnego. Zresztą wystarczy rozglądać się za panami ochroniarzami, którzy odważnie pilnują wejścia i bawiących się w Glamie tłumów.

    W tygodniu wstęp za free, w weekend od 5 zł, w zależności od organizowanej imprezy. Klub znajduje się w piwnicy. Trzeba zejść po dosyć stromych schodach, które bywają przeszkodą. Zaraz za ścianą szatnia (płatna 2 zł od rzeczy) i toalety. Toaletom warto poświęcić kilka słów. Są dwie: damska i męska. Jednak podział ten nie ma znaczenia, bo kolejki są raczej wymieszane. W środku, niestety, bałagan. W jednej toalecie od kilku miesięcy nie działa spłuczka, a nikogo już nie dziwi wybijające co jakiś czas szambo, co sprawia, że toalety bywają nieczynne całą noc.

    Po wyjściu z toalet, po prawej stronie znajdują się stoliki i pufy do siedzenia. Nad nimi telewizor, w którym lecą teledyski. Dalej, idąc korytarzem, znajduje się pierwszy bar, znowu stoliki i sofy, no i główna, duża sala, podzielona jakby na dwie - jedna, z konsolą DJ'a i druga, z głównym barem. W ofercie piwo z beczki i różne alkohole. Piwo, moim zdaniem, jak na jego smak, trochę za drogie (10 zł), ale okej. Większym problemem są złodzieje. Zdarza się, że kradną torebki, kurtki, ale i piwa, co jest poniżej poziomu.

    Ale imprezy w Glamie są ekstra, jeśli przychodzi się tam ze znajomymi i dla muzyki. Ja to miejsce lubię, mimo że można palić na sali, przez co podłoga bywa pełna petów, klei się i jest ogólny syf.

  • 3.0 ocena gwiazdek
    2012-08-08

    Jeżeli jesteś dziewczyną, masz dość przyczepiających się facetów a chcesz po prostu się wytańczyć to Glam Glam Glam! Dla mnie jest idealną alternatywą dla popularnych miejsc.

    W klubie są dwie sale. Jedna do tańczenia a druga z sofami, na których spokojnie można posiedzieć i pogadać. W obu są bary. Nie ma zakazu palenia, tak więc zdarza się, że na parkiecie jest sporo dymu i smrodu. Wstęp wolny, czasami delikatna selekcja. Wybieram Glam ze względu na panujący tam klimat. Atmosfera sprzyja imprezom do samego rana, które są codziennie, chociaż najlepsze w weekendy.
    Często w Glamie odbywają się pokazy mody albo mini koncerty znanych gwiazd-byłam na Dodzie, Urszuli, Beacie Kozidrak (?!)
    Muzyka jest najmocniejszą stroną Glamu. Zawsze, o każdej godzinie z głośników wydobywają się największe hity, rewelacyjne remixy. Dje trzymają poziom a moimi faworytkami są MC Hienka i Lady Boy.

    Niestety toalety to najsłabsze ogniwo w całym klubie- zawsze zapchane, brudne, śmierdzące i nawet uroczy, różowy puszek na ścianach nie zmniejsza obrzydzenia, które towarzyszy gdy się tam wchodzi.

    Ogólnie o miejscu mało to wie, więc jak ktoś nie zna dobrze Warszawy ciężko będzie mu tam trafić. Klub mimo, że "branżowy" to jest dla każdego bez względu na orientację seksualną.

  • 3.0 ocena gwiazdek
    2012-09-08

    W Glamie byłam kilka tygodni temu po raz pierwszy z koleżankami. Nigdy wcześniej nie byłam w klubie lesbijskim/gejowskim. Wsumie niczym się nie różni od innych klubów, oprócz właśnie swojego ukierunkowania. Poza tym Glam jest heterofriendly i każdy może tutaj przyjść i się zabawić. Idea bardzo mi się podoba i chciałabym, żeby było więcej takich klubów w Warszawie.

    Ja byłam w Glamie w czwartek i dużych tłumów nie było. Świetnie się bawiłam przy dobrej muzyce i tańczyłam do rana. Tuż przy parkiecie są kanapy, na których można odpocząć. Ogólnie parkiet nie jest zbyt duży i przy większej liczbie osób tańczących robi się ciasno.

    Ceny alkoholu dość wysokie. Piwo lane 10zł, cytrynówka 4 shoty - 20zł.

  • 5.0 ocena gwiazdek
    2011-01-02
    Pierwsza recenzja

    Klub gay/les heterofriendly. Robią imprezy tematyczne Madonny, mają karaoke, prawie 300 metrów powierzchni.
    Klimat lekko piwniczny, ale polecam.

  • 1.0 ocena gwiazdek
    2012-07-23

    Sam o sobie mówi, że jest klubem heterofriendly. Jeśli dobrze liczę, to istnieje od  ponad dwóch lat. Po bankuctwie Freeduma (klubiku lesbijkskiego, który mieścił się przy ul. Chłodnej) i zamknięciu Amsterdamu (pubo-klubiku dla lesbijek, który funkcjonował w pasażu Muranów), Glam club był bardzo pożądanym miejscem w branży (branża = społeczność lesbisjka/gejowska/mix). Przy obfitej (w porównaniu) ilości istniejących klubów gejowskich wreszcie na warszawskiej mapie pojawiło się miejsce także dla lesbijek.
    Niestety, z początku bardzo dobrze prosperujący klub, po niedługim czasie zamienił się w otchłań dla wyrzutków, o którą zdaje się nikt nie dba. Nie raz podczas mojej obecności tam zdarzały się erozje sedesów, po których połowa klubu zalana była wodą (i nie tylko) z tychże urządzeń sanitatnych. Istnieją także dziwne przejścia przez dziurawe ściany, które, jeśli już ktoś się wczuje w atmosfere miejsca, psują ją. Bo wyobraźmy sobie ciemny korytarz z pseudo-klimatycznym oświetleniem i nagle dziurę w ścianie, za którą znajduje się jakieś tajne przejście w kolorze szarej bieli oświetlone jarzeniówkami.
    Sytuacja za barem także nie jest najlepsza. Piwo drogie, rozcieńczane niewiadomo czym. Wypijasz dwa, a następnego dnia masz kaca, jakbyś wypił/a pół litra wódki. Do tego ten oryginalny specyfik kosztuje aż 10 zł. Pozostałe napoje mają równie wygórowane ceny. A do tego wszystkiego dochodzi fakt, że w klubie panuje prawo dżungli - jeśli nie dzierżysz przez cały czas swojego kufla z piwem w dłoni, to najprawdopodobniej już Ci go ktoś ukradł (sic!).

  • 2.0 ocena gwiazdek
    2012-08-09

    Glam to kicz i paranoja, miejsce totalnej przesady, ale czasem na takie miejsca ma się ochotę. Masa gejów i transwestytów , przebranych, a nie ubranych ludzi, ogólnie miejsce dla dziwolągów, bardzo transwestytów i wyzwolonych ludzi, lecz nie tylko!
    Glam to przede wszystkim idea, która uwielbia zahaczać o kicz i przesadę, wielbiciele Glamu chodzą na gej parady, a gdy nie ma już alternatywy gdzie iść, a jest już późno, idzie się tam po prostu potańczyć, chyba że Twoi koledzy mają coś przeciwko.  Glamowicze to także wielbiciele Dody, często odbywają się tam jej koncerty, człowieka wytatuowanego od stóp do głów, w którym zakochała się Lady Gaga i innych osobistości.
    Jeśli lubisz czasem kicz i przesadę, tym lepiej będziesz czuć się w tłumie.
    W klubie są dwa spore bary, fajne sofy, naprawdę dużo miejsca i jest gdzie pogadać.
    Muzyka w końcu nie jest tłem, tylko głównym przebiciem imprezy, bo chyba każdy lubi tańczyć i śpiewać do hitów. Różnorodność i kolor to właśnie wydobywa się z Glamu.
    Szatnia umiejscowiona przy samych schodach (uwaga dla pijanych, prawie każdego wieczoru, ktoś  z nich zlatuje).  Mała, ciasna i często nie moga znaleźć Twoich rzeczy.  Kible to syf jakich mało, ale  klub funkcjonuje od rana do nocy,  7 dni w tygodniu. Jak to się mówi, coś za coś.
    Glam to na pewno jest miejsce gdzie nie musisz mieć żadnych oporów, szczególnie jeśli lubisz liberalne klimaty, ale z minimalną dawką procentów, jestem pewna, że każdy będzie się tam dobrze bawił do białego rana.

1 strona z 1